Nie ma tu jeszcze komentarzy.
| Fura fusów |
|
| Autor: Agnieszka Kąkol | |
| 20.09.2009. | |
|
Z wartości fusów herbacianych doskonale zdają sobie sprawę Japończycy, którzy w różnych celach wykorzystują je od stuleci. Na starannie wysuszone fusy herbaciane mają nawet specjalną nazwę – chagra. Można je długo przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku i wykorzystywać w miarę potrzeby. Ważne jest jednak, aby liście były bardzo dokładnie wysuszone, inaczej mogą zacząć gnić lub pleśnieć. W Japonii liście tradycyjnie suszy się rozłożone na słońcu. W polskim niepewnym klimacie nie zawsze jednak są do tego warunki. Można więc liście starannie odcisnąć, żeby pozbyć się jak największej ilości wody, a następnie rozłożyć je na papierze do pieczenia i wstawić do piekarnika rozgrzanego do najniższej możliwej temperatury. Do piekarnika trzeba od czasu do czasu zaglądać i odwracać liście, żeby przyspieszyć ich suszenie i zapobiec przypalaniu się. Gdy są już całkiem suche, trzeba je wystudzić, po czym zamknąć w szczelnym pojemniku. Zarówno tak przygotowaną chagrę, jak i wilgotne herbaciane liście można wykorzystać na wiele sposobów. Oto niektóre z nich: Wielokrotne zaparzanie Większość herbat, szczególnie tych wysokiej jakości, nadaje się do powtórnego zaparzenia. Co więcej, smakosze podkreślają, że niektóre herbaty, na przykład zielona lub pu-er, najlepsze są przy drugim lub trzecim zaparzeniu. Ile razy można zaparzać daną herbatę i ile takich naparów wypić, zależy wyłącznie od osobistych preferencji. Trzeba tylko pamiętać, żeby każde kolejne trwało odrobinę (około 10 sekund) dłużej niż poprzednie. Zdrowie i uroda Antybakteryjne działanie liści herbacianych znane jest w Japonii od dawna. Słabego naparu używano do płukania ust, aby pozbyć się przykrego zapachu, przemywano nim też niemowlęta, żeby odkazić ich skórę i zapewnić jej miękkość. Wilgotne liście przykładano do płytkich ran, co przyspieszało ich gojenie. Chociaż współcześnie nie używa się już herbaty w takich celach, jej właściwości nadal mogą zostać wykorzystane w kosmetyce. Torebki po zaparzonej herbacie (lub wilgotne liście zawinięte w tkaninę) ułożone na zmęczonych powiekach pomogą pozbyć się pieczenia i zaczerwienienia. Dostarczają też skórze antyoksydantów, powstrzymując procesy starzenia. Do tego celu najlepiej używać czystych herbat, które nie były aromatyzowane ani wzbogacane o żadne dodatki. Podobnie można odżywić skórę całego ciała, przygotowując sobie herbacianą kąpiel. Kilka zużytych torebek po herbacie lub kilka łyżeczek zaparzonych liści dodanych do wanny pełnej wody sprawi, że kąpiel będzie bardziej orzeźwiająca i odżywcza dla skóry. W tym wypadku można używać dowolnych herbat, również aromatyzowanych i z dodatkami – szczególnie efektownie wyglądają te zawierające płatki kwiatów. Niestety, herbata, szczególnie czarna, ma też właściwości barwiące, należy się więc liczyć z tym, że po spuszczeniu wody na ściankach wanny pozostanie brunatny osad. Relaks Sposobem na relaks, który wymaga znacznie mniej sprzątania niż herbaciana kąpiel, jest stara japońska metoda tworzenia herbacianych poduszek. Bardzo dokładnie wysuszone liście zaszywa się w bawełnianych woreczkach i wykorzystuje jako poduszki do spania lub po prostu trzyma blisko głowy podczas snu. Takie poduszki nie tylko zrelaksują, ale również pomogą osobom mającym problemy z zasypianiem. W tym wypadku również można wykorzystywać herbaty aromatyzowane i z dodatkami, trzeba tylko pamiętać, żeby nie wybierać orzeźwiających zapachów, na przykład cytrusowych. Trzeba też często wietrzyć poduszkę, najlepiej na słońcu. Pochłanianie zapachów i wilgoci Herbata ma wysoką higroskopijność i doskonale pochłania zapachy – dlatego też należy ją przechowywać w szczelnym pojemniku i z dala od produktów o silnym zapachu, inaczej bardzo szybko nabierze nowego, niekoniecznie pożądanego aromatu. Właściwość tę można również wykorzystać. Wysuszone liście herbaciane (chagra), zawinięte w bawełnianą ściereczkę, sprawdzą się doskonale jako pochłaniacz zapachów i wilgoci. Można je trzymać w szafkach i w szufladach, a nawet w butach, żeby pozbyć się nieprzyjemnych aromatów. Wilgotne liście po herbacie pomogą też pozbyć się zapachu bardziej aromatycznych produktów z dłoni lub drewnianych desek do krojenia. Wystarczy potrzeć liśćmi skórę lub powierzchnię deski do krojenia. W podobny sposób można też pozbyć się niechcianego zapachu nowych mebli – trzeba przetrzeć słabym roztworem ponownie zaparzonych liści wszystkie powierzchnie. Japończycy znają jeszcze jeden sposób na wykorzystanie zużytych i wysuszonych liści herbacianych. Żarząca się jak kadzidełko chagra doskonale oczyszcza dom z wszelkich zapachów, pozostawia subtelny, przyjemny aromat, a także odstrasza większość owadów – między innymi komary. W Japonii można kupić specjalne naczynia do palenia chagry, ale każde naczynie odporne na ogień (najlepiej kamienne) nadaje się do tego celu. Czyszczenie Słaby napar z ponownie parzonych herbacianych liści może też pomóc w sprzątaniu. Doskonale nadaje się do czyszczenia luster oraz innych gładkich, szklanych powierzchni. Zamiast smug pozostawia delikatny połysk i jest bardziej ekologiczne niż chemiczne środki do czyszczenia. Szybę przemywa się herbatą a następnie przeciera suchą ściereczką. Teina zawarta w herbacie ma też delikatne działanie zapobiegające powstawaniu rdzy. Można ją zatem wykorzystywać do przemywania noży, sztućców oraz innych metalowych rzeczy narażonych na rdzewienie. Rośliny Osób, które mają w ogrodzie kompostownik, nie trzeba zapewne przekonywać, że liście herbaciane są jego świetnym uzupełnieniem. Można wrzucać do niego zarówno same liście, jak i całe torebki po herbacie, dobrze jest jednak wcześniej wyjąć zamykający je metalowy spinacz. Ci, którzy nie mają kompostownika, również mogą skorzystać z dobrodziejstw herbacianych liści przy pielęgnacji roślin. Okazuje się bowiem, że zarówno zużyte liście herbaciane, jak i uzyskany z nich słaby napar są doskonałym nawozem dla roślin doniczkowych i gruntowych. Na nawożeniu herbatą szczególnie zyskują rośliny lubiące lekko kwaśną ziemię, na przykład róże. Zużyte herbaciane liście można rozsypać u podstawy rośliny lub od czasu do czasu podlewać kwiaty słabym roztworem naparu.
Agnieszka Kąkol, „Filiżanka Smaków” nr 5 (9) wrzesień 2009,
Copyright, przedruk tylko za zgodą redakcji "Filiżanki Smaków"
» Brak komentarzy
» Wyślij komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Zaloguj się lub zarejestruj. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|

