Historia herbaty w Chinach
Autor: Agnieszka Kąkol   
06.02.2009.
Legendarne początki
Drewniana rzeźba Bodhidharmy z czasów dynastii Song Nawet według podań hinduskich herbata pochodzi z Chin. Bodhidharma, indyjski książę nawrócony na buddyzm, jako mnich-żebrak udał się do Chin, żeby propagować nową religię. Aby osiągnąć oświecenie, ślubował umartwianie się – przez siedem lat miał medytować bez przerwy na sen. Wytrwał długo, ale pewnego dnia, w Himalajach, siły go opuściły – i usnął. Po przebudzeniu w ramach pokuty odciął sobie powieki, żeby już nigdy nie zamknąć oczu i nie zapaść w sen. Z powiek rzuconych na ziemię wyrosły krzewy herbaciane, których liście do dziś pomagają nam odpędzić znużenie. Trochę łagodniejsza wersja głosi, że Bodhidharma, usiłując nie zasnąć, zaczął żuć liście napotkanej rośliny i tak odkrył pobudzające właściwości herbaty.
Nieco subtelniejsi i bardziej praktyczni są Chińczycy. Ich legenda jest na tyle wiarygodna, że niektórzy badacze są skłonni uznać ją za symboliczną wersję prawdziwych wydarzeń. Cesarz Shennong, który podobno panował około pięciu tysięcy lat temu, był mądrym i rozważnym człowiekiem. Uważa się, że to właśnie on, ze względów zdrowotnych, kazał swoim poddanym przegotowywać wodę przed spożyciem. Podobno do takiego garnuszka gorącej wody wpadło kiedyś kilka liści herbacianych. Skuszony orzeźwiającym zapachem cesarz, znany ze swojego umiłowania do wykorzystania roślin w medycynie, natychmiast spróbował naparu i odkrył jego pobudzające właściwości.
 
Zupa herbaciana
Laozi odjeżdżający na woleHerbata jako napój była w Chinach znana prawdopodobnie już w X wieku p.n.e., a znacznie wcześniej – jako lekarstwo. Czasu powstania pierwszych wzmianek na ten temat nie można określić – problemem jest język. W najwcześniejszych źródłach na określenie herbaty używa się różnych znaków, zależnie od epoki i regionu. Znaki te ewoluowały, nierzadko zmieniając przy tym trochę znaczenie, co utrudnia interpretację.
Początkowo herbatę przyrządzano w sposób, który współcześnie wydaje się Europejczykom nieco osobliwy: gotowano sprasowane liście razem z ryżem, imbirem, solą, czasem nawet cebulą, oraz wieloma innymi przyprawami. Podobna zupa do dziś jest przyrządzana w Tybecie i przez niektóre plemiona mongolskie. W tamtym okresie dopiero zaczynała zyskiwać zainteresowanie. Legenda głosi, że twórca taoizmu, Laozi, według tradycji żyjący w VI wieku p.n.e., zniechęcony upadkiem obyczajów, postanowił udać się na zachodnie pustkowia i nigdy nie powrócić. Na granicy zatrzymał go jednak  strażnik Yin Xi. Rozpoznał filozofa i zapowiedział, że go nie przepuści, dopóki nie zapisze swoich nauk, aby potomni również mogli z nich skorzystać. Niechętny na ogół słowu pisanemu Laozi zgodził się i w ciągu kilku tygodni napisał słynne Tao Te Cing (Księgę drogi i cnoty), kanoniczne dzieło taoizmu. Podobno Yin Xi podawał mu herbatę, którą Laozi nazwał „pianą płynnego jadeitu” i uznał za niezbędny składnik eliksiru życia – od tego czasu przyjął się w Chinach zwyczaj podawania herbaty wszystkim gościom. Laozi, po zakończeniu dzieła, wsiadł na wołu i odjechał. Od tej pory nikt go już nie widział.
 
Herbaciany rozkwit
Pomnik Lu Yu w Chińskim mieście Xi’anChociaż herbata była znana od dawna, zaczęła się rozpowszechniać dopiero za panowania dynastii Tang (618–907). Jest to okres rozkwitu kulturalnego i gospodarczego Chin, umocnienia handlu (między innymi dzięki rozwojowi Jedwabnego Szlaku). W tym okresie powoli przestawano traktować herbatę jako podstawę przygotowywania leków, a zaczęto doceniać jej zalety jako codziennego napoju. Co więcej, wokół picia herbaty zaczął narastać rytuał, zmieniając je w dzieło sztuki. Jego uosobieniem stała się pierwsza książka w całości poświęcona herbacie. Powstała dopiero pod koniec VIII wieku n.e. Jej autor, Lu Yu, osierocony w dzieciństwie, został przygarnięty i wychowany przez buddyjskich mnichów w jednym z najwspanialszych klasztorów Chin. Podobno opiekujący się nim mnich wysoko cenił dobrej jakości herbatę, a Lu Yu zaparzał i podawał mu ją codziennie. Nie czując jednak inklinacji do życia klasztornego, w wieku trzynastu lat uciekł i przyłączył się do wędrownej grupy teatralnej. Występował jako klaun i pisał sztuki, ale nie czuł się spełniony, mając więc około trzydziestu lat, zamieszkał w odosobnieniu i poświęcił się duchowemu rozwojowi. Dwadzieścia lat studiów nad herbatą zaowocowało powstaniem książki Cha Ching (Klasyka herbaty), w której po raz pierwszy na oznaczenie herbaty zastosowano używany do dziś znak „cha”. Dzieło zapisano na trzech zwojach i ma dziesięć rozdziałów. Strona z „Klasyki herbaty” Lu YuLu Yu pokusił się o opisanie krzewu herbacianego oraz jego mitycznego pochodzenia, narzędzi do zbiorów, selekcji liści, dwudziestu czterech przedmiotów niezbędnych do zaparzenia herbaty, sposobu przygotowania herbaty (wyeliminował wszystkie dodatkowe składniki z wyjątkiem soli) i wyliczenie wszystkich błędów, jakie popełniają ludzie, bezczeszcząc ten szlachetny napar. Lu Yu jest autorem słynnego powiedzenia, że liście herbaty powinny „zwijać się jak skórzany but tatarskiego jeźdźca, układać się jak podgardle potężnego wołu, rozpościerać się jak mgła nad wąwozem, skrzyć się jak jezioro muskane powiewem zefiru oraz być miękkie i wilgotne jak świeżo zroszona deszczem gleba”. Po napisaniu Cha Ching Lu Yu stał się bardzo popularny i przyciągnął do siebie wielu uczniów. Został nawet przyjacielem cesarza i wykładał na dworze. Ponieważ docierał w ten sposób głównie do wysoko postawionych i wykształconych osób, zwykle studiujących filozofię, herbata na dobre zagnieździła się w sferze sztuki wysokiej – rzeczy poetyckich, artystycznych i godnych. Sam Lu Yu, być może ze względu na swoje klasztorne wychowanie, łączył herbatę z taoizmem i jego symboliką. Za swoją pracę do dziś nazywany jest Mędrcem (albo wręcz Bogiem) Herbaty.
 
Filozofia herbaty
Cesarz HuizongZa czasów dynastii Song (960–1279) popularność herbaty była w rozkwicie. Uregulowano uprawę i zbiory. Najlepszą partię z każdego zbioru zawsze wysyłano w podarunku cesarzowi. Zaczęły powstawać domki i pokoje herbaciane, w których można było bez przeszkód rozkoszować się naparem, samemu lub w towarzystwie, zarówno cieleśnie, jak i duchowo. Zmienił się też sposób parzenia herbaty. Związki z taoizmem, które symbolicznie sugerowano w czasach dynastii Tang, za dynastii Song stały się bardziej rzeczywiste. Idea wiecznej przemiany sięgnęła również sposobu zaparzania herbaty – stał się znacznie prostszy i spokojniejszy. Szczególne znaczenie miał proces (zaparzanie i picie), a nie osiągnięcie celu (zaspokojenie pragnienia). Nie gotowano już herbaty i nie dodawano soli. Zamiast tego suche liście rozcierano na drobny proszek, zalewano gorącą wodą, aby naciągnęły, następnie zaś ubijano delikatną, bambusową trzepaczką. Porcelanowa czarka do herbaty, datowana na przełom X i XI wiekuWpłynęło to między innymi na kształt używanych naczyń – popularne stały się szerokie, dość płytkie czarki, ułatwiające ubijanie. Zarazem rozwinęła się sztuka ceramiczna, a zawód wytwórcy naczyń do zaparzania herbaty stał się bardzo szanowany. Tradycyjna japońska ceremonia herbaciana ma korzenie właśnie w tej erze.
Ostatnim, ósmym cesarzem dynastii Song był jeden z najwspanialszych władców – cesarz Huizong. Jako miłośnik różnych dziedzin sztuki – malarstwa, kaligrafii, muzyki, poezji, architektury i herbaty – poświęcił im całe życie. Był wspaniałym malarzem i muzykiem, okazjonalnym poetą i stworzył nawet własny styl kaligrafii. Był też miłośnikiem herbaty (szczególnie białej) i autorem Da Guan Cha Lu (Traktatu o herbacie). Legenda mówi, że tak bardzo zapamiętał się w studiach nad rytuałem herbacianym, że nie zauważył Mongołów przejmujących jego kraj. W rzeczywistości było podobnie – skoncentrowany na wspieraniu artystów i tworzeniu sztuki, cesarz zaniedbał armię. Z każdym rokiem państwo słabło, aż w końcu zostało najechane i przejęte przez obce wojska.
 
Upadek obyczajów
Obraz Wena Zhengminga z okresu Dynastii Ming, przedstawiający powitanie przed ceremonią parzenia herbatyRządy mongolskiej dynastii Yuan (1280–1368) nie były najlepszym okresem dla herbaty. Nowi władcy wykazali niezrozumienie i niechęć wobec zwyczaju jej picia – uznali go za zbyt dekadencki i wypleniali jako jeden z przejawów kulturowego oporu. Zwyczaj ten oczywiście przetrwał, ale zagubił większość swoich duchowych aspektów. Gdy na cesarski tron wraz z dynastią Ming (1368–1644) powrócili Chińczycy, próbowali przywrócić tradycję, ale napotkali wiele trudności w różnych prowincjach, żeby utrzymać państwo w jedności. Chiny znalazły się więc pod panowaniem mandżurskiej dynastii Qing, która rządziła aż do początku XX wieku. Niewielu już pamiętało, do czego
służy bambusowa miotełka i dlaczego wokół herbaty robiono tyle zachodu. Upowszechnił się zwyczaj prostego parzenia liści gorącą wodą, a herbata, która przestała wiązać się z wykształceniem i filozofią, dotarła do każdego chińskiego domostwa. W takiej właśnie formie poznali ją Europejczycy i w takiej formie funkcjonuje w większej części świata do dziś. Nikt się już nie spodziewa, że przybliży go ku oświeceniu albo że stanie się podstawą eliksiru życia, mało kto też traktuje zaparzanie i picie jak rytuał. Jednak herbata nadal towarzyszy nam każdego dnia: pomaga odpędzić zmęczenie, a dobrze zaparzona i wypita w skupieniu przywraca nam spokój ducha i, być może, odrobinkę oddala nas od zgiełku świata, przybliża zaś ideałom tradycyjnej chińskiej filozofii.
 
Agnieszka Kąkol, „Filiżanka Smaków” nr 1/2009,
Copyright, przedruk tylko za zgodą redakcji "Filiżanki Smaków" 
Filiżanka smaków
 

» Brak komentarzy
Nie ma tu jeszcze komentarzy.
» Wyślij komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Zaloguj się lub zarejestruj.