Tak jak każdy przeciętny człowiek, pijam nie tylko wysokogatunkowe herbaty, kupowane w specjalistycznych sklepach, ale również te popularne, ekspresowe, leżące na półkach marketów. Mimo, że znajdziemy tam herbaty z tak zwanej "wyższej półki", jest też asortyment tańszy. Niedawno postanowiłam przetestować smaki niektórych herbat ekspresowych sprzedawanych w, jak to niektórzy twierdzą, sklepie dla biedniejszych, czyli Biedronce. Ponieważ właśnie był w niej azjatycki tydzień, asortyment herbaciany był odrobinę szerszy, głownie o herbaty zielone.
Pierwsza z nich, z serii "Złoty Smok", to zielona herbata o smaku prażonego ryżu. Już jak sama nazwa wskazuje herbata ma smak owego ryżu, a nie koniecznie jego dodatek. I taka jest prawda, na opakowaniu czytamy:
Skład: Herbata zielona, prażony ryż 0,5%, aromat prażonego ryżu.
0,5 % czyli tak jakby walce go nie było? Cóż to jest 0,5 % z 1,7 grama, czyli zawartości jednej saszetki?
Po zaparzeniu wrażenia nie specjalne, owszem delikatnie czuje się aromat prażonego ryżu, ale nie można tego ani trochę porównać do lepszych herbat tego typu, o których wspominałam wcześniej, na przykład we wpisie "Genmaicha".
Mówiąc krótko, opisana herbata, produkowana dla Biedronki przez firmę Mokate, nie jest, nawet pomimo niskiej ceny, warta zakupu. Nawet w tym sklepie można kupić lepsze produkty, tego nie polecam. Prażony ryż jest w niej właściwie tylko w nazwie i odrobinie aromatu, prawdopodobnie sztucznego.
Druga herbata, do zakupu której skusił mnie jeden z ulubionych aromatów, to zielona herbata o smaku ananasowym, z dodatkiem soku ananasowego. Oto co oferuje nam w pudełku producent, czyli forma Posti.
Skład: mieszanka herbaty zielonej, aromat, koncentrat soku ananasowego (0,5 %).
I znowu mamy podobnie, jeśli chodzi o zawartość prawdziwego aromatu, w postaci koncentratu soku ananasowego. Biorąc pod uwagę, iż jest to koncentrat, proporcje chyba jednak lepsze? Wzmocnienie smaku i zapachu dodatkowym aromatem, powoduje iż są bardzo wyraziste. Czyli dla kogoś, kto podobnie jak ja, bardzo lubi ananasy pod każdą postacią, herbata znośna, szczególnie na codzienne picie, kiedy nie zawsze mamy czas bawić się w ceremonię herbacianą i na szybko wrzucamy torebkę zalewając ją gorąca wodą (byle nie za gorącą, szczególnie w przypadku herbat zielonych). Smak, może nieco landrynkowaty (?), jest bardzo wyraźny i w sumie jest to chyba dość istotne, kiedy decydujemy się na zakup herbaty aromatyzowanej?
Czy warto kupić? Myślę, że tak, oczywiście jeśli w ogóle pijamy popularne herbaty ekspresowe, w dodatku aromatyzowane.
Jako trzecią herbatę, chciałabym bardzo krótko opisać Rooibosa, którego kupuję w Biedronce regularnie, już od dłuższego czasu. Myślę, że już nie raz o niej tu wspominałam, szczególnie jako o dodatku do wypieków i deserów, choć jest również bardzo smaczna jako napój.
Jak zwykle skład: rooibos, aromaty, miód instant 1 %, płatki waniliowe 0,1%.
Herbata, a właściwie napój (
rooibos nie jest krzewem herbacianym) wyprodukowana została przez firmę Mokate, również dla Biedronki. Delikatny, ale dobrze wyczuwalny smak rooibosa z nutą miodowo - waniliową smakuje bardzo dobrze, aczkolwiek nie polecam jej do potraw bardziej wytrawnych typu kolacja, raczej na podwieczorek, bądź wieczorem przed zaśnięciem. Na chłodne, jesienne wieczory jest idealna. Ciekawy smak otrzymamy dolewając do niej mleka, chyba można go określić jako bardziej aksamitny?
Tę ostatnią pozycje szczerze polecam, dobry smak w dobrej cenie.